Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Indie

Ta krótka relacja z wycieczki do Indii zawiera moje subiektywne wrażenia, które mogą być dalece odmienne od wrażeń innych osób. Dobór zdjęć również jest dość subiektywny i nie musi być reprezentatywny – wybrałem kilka spośród ok 1800 wykonanych.

Do Indii pojechaliśmy trochę przez przypadek – planowana wycieczka do Japonii nie doszła do skutku i Indie wybraliśmy w pewnym pośpiechu i bez szczególnego przygotowania. Była to chyba dość typowa trasa po północy Indii, Delhi-Jaipur-Agra-Varanasi-Delhi.

(droga1-2.jpg)

Delhi to (naprawdę) duże miasto, z zatłoczonymi ulicami, sporą ilością slumsów i bezdomnych, pewną ilością zabytków.

(delhi1-5.jpg)

Jaipur to miasto w Rajastanie, z nieco korzystniejszym stosunkiem zabytków do slumsów. Trafiliśmy tam do sklepu z dywanami (przeznaczony dla turystów, ceny dość wysokie nawet na europejskie warunki). W centrum dzielnica handlowa, z dużą ilością kramików – również raczej na użytek turystów.

(jaipur1-6.jpg)

Agra kojarzy się głównie z Taj Mahal ;-)

(agra1-5.jpg)

Z Agry pojechaliśmy do Varanasi indyjskim pociągiem. Pociągi w Indiach to osobne zagadnienie. Pierwsza klasa (którą jechaliśmy) wygląda podobnie do wagonów polskich – takich sprzed kilkunastu lat, z jedną różnicą – jest klimatyzowana. Druga klasa to wagony prawie bydlęce, bez szyb – w oknach są kraty, z ławkami do siedzenia – ale część pasażerów i tak siedzi na podłodze. Punktualność pozostawia wiele do życzenia. Na dworcach duża ilość obozujących w oczekiwaniu na pociąg podróżnych.

(pociag1-5.jpg)

Varanasi to w pewnym sensie 'święte miasto' nad Gangesem – coś pomiędzy Licheniem a Ciechocinkiem. Niektórzy przyjeżdżają tam na 'turnus sanatoryjny' połączony z nabożeństwami hinduistycznymi. Dodatkowo jest to popularne miejsce kremacji zwłok, co zupełnie nie przeszkadza wielu Hindusom kąpać się w tym ścieku.

(varanasi1-6.jpg)

Na koniec kilka spostrzeżeń na temat Indii. Jest to kraj naprawdę brudny. Udało się nam uniknąć wszelkich 'powikłań' pokarmowych stosując następujące zasady: woda do picia tylko butelkowana (mycie zębów też tylko w butelkowanej wodzie), częsta dezynfekcja rąk żelem, po każdym posiłku 30-50ml mocnego alkoholu ;-)

Jedzenie – kuchnia indyjska, z dużą ilością przypraw i dość pikantnymi potrawami przypadła mi do gustu ale z jednym wyjątkiem – zbyt mała ilość potraw mięsnych. Jeśli już mięso się pojawia to głównie drób i ryby – ja wole mięso ze ssaka ;-)

Zwraca uwagę duża ilość śmieci na ulicach a także wiele błąkających się bezpańskich zwierząt – krów, kóz, owiec, psów, świń a czasem też wielbłądów czy pawi. Wszystkie te zwierzęta można zobaczyć grzebiące w śmieciach.

(smieci1-3.jpg)

Ludzie – Hindusi są z reguły przyjaźnie nastawieni do Europejczyków. Większość posługuje się językiem angielskim w stopniu przynajmniej podstawowym. W okolicy miejsc często odwiedzanych przez turystów można niestety spotkać natrętnych, irytujących sprzedawców 'maj frend, speszjal prajs for ju' usiłujących wcisnąć miejscową tandetę za znacznie zawyżoną cenę. Z drugiej strony, czasem podchodzili do nas Hindusi i pytali się czy mogą sobie z nami zrobić zdjęcie (!).

Ceny – Indie raczej nie są drogie, za wyjątkiem w/w miejsc przeznaczonych do łupienia turystów.

Podsumowując – zdecydowanie nie żałuję wyjazdu ale do Indii raczej nie planuję wracać.

Miłosz

GALERIA