Wilgoć i stęchlizna podobno dobrze działają na włosy, skórę i paznokcie. Jednak nie dlatego każdą wolną chwilę spędzają w bunkrach.Idą w ciemności jeden za drugim. Latarki świecą na wysokości oczu. Cisza. Słychać tylko kroki, jakoś głośniej niż na powierzchni. I oddechy towarzyszy. Tutaj też są bardziej słyszalne. Przewodnik ociera się o drut wystający ze ściany. Daje znać kolegom. Pozostali już się nie ocierają. Nagle stop. - Uwaga dół! - ostrzega przewodnik. Przechodzą bokiem. Tutaj załamanie ściany, tam schody. Patrzą przed siebie. Nagle: plum, plum, plum. Brną po kostki w wodzie. Chwilę później nad głowami przeleciał nietoperz. Kobiety nie dają po sobie poznać, że się przestraszyły. Teraz sufit schodzi w dół. Tunel się zwęża. Grupa maszeruje na czworakach. Widać światełko w tunelu. Wychodzą cali umorusani, ale z uśmiechami na twarzach. Nikt się nie zgubił?... Strzepują pajęczynę z głowy i wchodzą do kolejnego bunkra.
Dzisiaj prezentujemy kolejną historyczną publikację traktującą w sposób jakże swobodny i lekki , a zarazem jakże esencjonalny wszystko to co mozna nazwać kolorytem bunkrowym. Poczytajcie arcik . Życzymy miłej zabawy!
Wakacje w pełni (sezon ogórkowy) ludkowie porozjeżdzali sie w różne strony świata (tak, tak, nasz kraj już nam nie wystarcza) i tak od czasu do czasu pamiętają i przyślą jakieś pozdrowionka, a nawet czasem wrażenia z pobytu w jakimś zakamarku bunkrowego świata. Idąc dalej tym tropem zachecamy was do wstąpienia do miejsca, które bardzo chętnie odwiedzamy.

