Więcej artykułów…

 Hm , nie wiem od czego zacząć, więc tak: pomysł na wypad narodził się w październiku 2009r, wstępnie w grę wchodziła wiosna 2010r. Po uzgodnieniach wypadło na 28-30 maja. Plan wypadu był taki aby w ciągu trzech dni zaliczyć kilka Punktów Oporu Rawsko Ruskiego Rejonu Umocnionego (P.O. Brusno Stare , Wielki Dział , Goraje , Dęby i Mosty Małe).Planując nasz wypad głownie skupiliśmy się na przejściu tego odcinka pomijając niektóre obiekty (w trzy dni nie możliwe jest przejście i zaliczenie wszystkich np. schronów )

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Do samego konca termin wyjazdu był niepewny. Z pewnym powodow, mimo ogromnych checi ,nie moglismy tym razem pojechac na ukraine. Wybor więc padl na pogorze przemyskie- tereny gdzie 10-12 lat temu spedzalam prawie cale wakacje jezdzac od wioski do wioski i przemierzajac niezliczone kilkometry lesnych stokowek. Jakos się teraz zatesknilo. Niegdys teren wyjatkowo urokliwy, jak to pisalo w starym przewodniku: ?Pogranicze dwoch narodow...Kraina burzliwej historii i niepewnej terazniejszosci, kraina opustoszalych wiosek, dzikich lasow, zapomnianych cerkiewek. To drugie Bieszczday, wprawdzie bez polonin ale i bez masowego ruchu turystycznego, zakladowych wycieczek i kioskow z pamiatkami. To tu napotkasz dwie najstarsze cerkwie w Polsce, tu znajduje się jedna z dwoch najslynniejszych w naszym kraju kalwarii i ruiny najwiekszej twierdzy, tu w zagubionym w przygranicznych lasach Arłamowie polowali PRLowscy dygnitarze i przebywal internowany Lech Wałęsa?. Czy cos z tego klimatu sprzed lat zostalo do dziś?

 Dlaczego akurat bialy czeremosz? Glownie dlatego ze nigdy nic o nim nie slyszalam. O niedalekim czarnym czeremoszu, wioskach w jego dolinie oraz okolicznych gorach- czarnohorze, hryniawach , czywczynie slyszy się na kazdym kroku. Można znalezc tysiace zdjec i relacji na necie z wedrowek tamtymi okolicami, gorami , splywach rzeka, można kupe się dowiedziec na forach.. o dolinie bialego czeremoszu informacje konczyly się na dwoch zdobytych mapach i jakiejs mglistej informacji ?ze tam są barakobary?.. więc to wszystko sugerowalo ze jest to teren wyjatkowy w który warto się wybrac. I nie pomylilam się :)
Dziesiatki kilometrow wyboistych nieasfaltowych drog w dolinach, gdzie w większości nie daja rady dojechac samochody osobowe, nie jezdza autobusy, są odcinki bedace wyzwaniem nawet dla uaza czy niwy a glowny srodek transportu, zarowno ludzi jak i towaru stanowia ogromne gruzawiki: kamazy, ziły, krazy, urale.. gdzie skrzyzowanie drogi z rzeka oznacza bród nie most, a są tez odcinki gdzie droga i rzeka to jedno.. wsrod tego na malowniczych wzgorzach siedza wioski, przysiolki i lesne osady, nieopuszczone, nie zamieszkale przez samych staruszkow- ale normalne zyjace wioski- pachnace drewnem, sianem, dymem, krowa i gruzawikowa benzyna :) gdzie nie trzeba machac na stopa, a kierowcy sami proponuja podwiezienie gruzawikiem, gdzie gdy brakuje w sklepie pieczywa miejscowi chetnie oddadza ostatnie pol chleba, gdzie latwo wkrecic się na impreze a miejscowi drwale czuja się za ciebie odpowiedzialni i staraja we wszystkim pomoc..

Prezentowaliśmy zdjęcia i relacje Chrisa z wyprawy Baltica 2010, dzis przedstawiamy Wam niesamowite ujęcia Krissa de Valnor z Gdańska. Zobaczcie sami!

 

 

GALERIA  Krissa de Valno GALERIA Chrisa

 ...tradycyjnie jak co roku z Kongerem wybraliśmy się wspólnie na majówkę... Tym razem wybór padł na czeskie fortyfikacje, ale z uwzględnieniem również i czegoś po naszej stronie granicy. W związku z tym, że nie wszyscy mogli poleniuchować całe 8 dni, program zwiedzania był dość spontaniczny ? w zasadzie ustalany wieczorami przy chmielu i ?długich Polaków rozmowach? :))))